czwartek, 25 lutego 2016

Rozdział 4 :)

                               -Widziałem Antonine, to moja córka? - zapytałem gdy odebrała
                                -Tak - odpowiedziała po zastanowieniu..



________________________________________________________________________________

-Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałaś mi że mam córkę? - byłem cholernie na nią zły
-Myślałam że jej nie zaakceptujesz 
-Jakbym mógł nie zaakceptować swojej córki? Czy ona wie że jestem jej ojcem?
-Nie myśli że nas zostawiłeś jak była mała?
-Co!? Jak możesz tak kłamać? 
-Wybacz...Przepraszam Cię.. Myślałam, że się nigdy nie spotkacie...
-Kobieto czy Ty wiesz co mówisz? Pogrążasz się coraz bardziej... I wiedz że Tosia się o wszystkim dowie - powiedziałem już wściekły 
-Proszę nie mów jej, ona nie może się dowiedzieć - mówiła błagalnie 
-Cześć...

Po tej rozmowie nie wiedziałem co ze sobą zrobić... Zastanawiałem się jak o tym powiedzieć Tosi i mojej żonie. Czy wgl zdecydować się o tym powiedzieć. Jak ta kobieta mogła pomyśleć że nie zaakceptuje własnego dziecka.
Najbardziej szkoda mi Antoniny, wychowała się bez ojca..Postanowiłem trochę zbliżyć się do tej dziewczyny a później jej o wszystkim powiem i mam nadzieję że nadrobimy stracony czas.  jutro z samego rana powiem wszystko mojej żonie na pewno to zaakceptuje bo jest wspaniałą kobietą. Najbardziej boje się reakcji Tosi może mnie obwinia za to że nie zainteresowałem się nią, ale ja nie miałem pojęcia o jej istnieniu, szkoda że tak późno się o tym dowiedziałem.. 


*Antonina* 

Pojechaliśmy z Neymarem do kawiarni. Zamówiliśmy sobie kawę na wynos i poszliśmy do pobliskiego parku.
-To co opowiesz mi coś o sobie? - zapytał z uśmiechem 
-A co byś chciał wiedzieć o mnie? - także zapytałam z uśmiechem 
-Dokładnie skąd jesteś? Jaki był twój wcześniejszy klub? I czy granie w Barcelonie było to moim  marzeniem? 
-Jestem z Polski, a dokładniej z Poznania. Wcześniej grałam w Medyku Konin może o nim słyszałeś bo graliśmy w Lidze Mistrzyń. Od zawsze moim marzeniem była gra w Barcelonie ale mam dwa ukochane kluby Lecha Poznań i Barcelonę 
-A co z twoją rodziną została w Poznaniu?
Na wspomnienie o mojej rodzinie pojawiły się łezki w moich oczach.
-Wychowałam się bez ojca, zostawił nas jak byłam mała nawet nie pamiętam go, a mama nie była zadowolona z mojego wyjazdu i przed wyjazdem pokłóciliśmy się - powiedziałam szczerze, potrzebowałam się wygadać komuś a przy Neymarze czułam że mogę mu zaufać choć znam go krótko.
-Przepraszam nie powinien był  o to pytać- powiedział speszony bawiąc się palcami.
-Nie no nic się nie stało- mimowolnie się uśmiechnęłam - Teraz ty opowiedz mi coś o sobie
-Przyjechałem do Barcelony spełniać marzenia, mam synka Daviego ale z jego mamą nigdy nie byłem, przyjaźnimy się.
Tak opowiadaliśmy o sobie, że nie zauważyliśmy kiedy zrobiło się ciemno. Neymar uparł się że mnie odprowadzi do domu. 
-Już jesteśmy, Dziękuje za odprowadzenie i wspólne spędzenie czasu
-Nie masz za co bo mieszkam dwa domy dalej, powodzenia jutro - przytulił mnie mówiąc "Dobranoc księżniczko" chyba miałam tego nie słyszeć.
- Dobranoc 
I weszłam do domu zabrałam krótką kąpiel i położyłam się spać.

*Następnego dnia, oczami Xaviego*
Zszedłem na śniadanie ucałowałem moją kobietę i usiedliśmy  do stołu.
-Kochanie, bo jest coś co muszę ci powiedzieć - powiedziałem nerwowo 
-Co takiego? Czy coś się stało?- zapytała 
- Bo 18 lat temu poznałem kobietę, wakacyjna miłość, raz się z nią przespałem i uciekła bez żadnego poznania.
Wczoraj na terminy przyjechały dwie nowe zawodniczki, miała takie same oczy nawet  chłopacy to zauważyli, okazało się że to moja córka a jej mama powiedziała jej że odszedłem jak była mała. Co ja mam zrobić?- zapytałem z żalem 
-Jak to? Walcz o nią....


_______________________________________________________
Mamy kolejny rozdział :) Jak Wam się podoba? Mam prośbę jak przeczytacie rozdział to komentujcie bardzo to pomaga :) Nawet komentarze anonimowe są mile widziane :)
 W weekend kolejny rozdział? Co będzie między Tosią a Neymarem? I co zrobi z tym Xavi :)
 Zapraszam do dalszego czytania 

piątek, 12 lutego 2016

Rozdział 3 :)a

                                             
                                   
                                            * Oczami Xaviego* 
- EJ! Xavi nie mówiłeś że masz córkę - powiedział Pique 
                            - Co?.. - i wtedy ujrzałem ją... To nie mogła być prawda, gdyby była moją córką                          wiedziałbym o tym.. - To nie jest moja córka, o czym wy mówicie?!
         -Spokojnie Xavi my tylko żartowaliśmy.. - bronił się Leo..


                                                          *Oczami Tosi*

Spełniają się moje największe marzenia, w końcu jestem w świątyni futbolu czym jest Camp Nou.
Gdy weszliśmy na boisko z trenerem, wszyscy piłkarze spojrzeli na nas, Wszyscy podeszli się przywitać oprócz jednej grupki, a byli tam; Pique, Messi, Suarez, Xavi i Neymar. Zastanawiałam  się dlaczego nie podejdą się przywitać tak się zamyśliłam,że nie zauważyłam kiedy podeszli.. Przywitali się ze mną wszyscy ale tylko dwóch przykuło moją uwagę. Byli to Neymar i Xavi, kapitan Fc Barcelony. Ten drugi miał podobne oczy do mnie wprost identyczne.. Ale wiedziałam że to jest nie możliwe żeby był moim tatą. A ten pierwszy? Jest moim idolem, zawsze marzyłam żeby Go spotkać, żeby przez chwile zobaczyć jak gra na żywo.  W końcu spełnią się moje wszystkie marzenia, szkoda że mama nie odzywa się do mnie i nie jest ze mną w tej chwili, bardzo mi przykro z tego powodu.

-Przedstawiam Wam dwie nowe zawodniczki Damskiej drużyny Fc Barcelony. O to Antonina Hernandez i Lena Lewandowska..... 


                                                              * Xavi * 

Czy trener właśnie powiedział Hernadez?! Nie to nie jest możliwe muszę więcej się dowiedzieć o tej dziewczynie.  
                                                                   
                                                            *Powrót do przedstawiania*  

-..Dziewczyny są z Polski... Mają osiemnaście lat i bardzo dobrze grają w piłkę jutro odbędzie się prezentacja na stadionie, chłopacy musicie przyjść na nią, dziewczyny przydzielę Wam teraz po chłopaku który będzie Wam pomagał zapoznać się jaki i z klubem i miastem.- powiedział trener- No to Antonina do Ciebie pójdzie...Neymar a do Leny Marc..   
  
                                                             ***********

-Hej, to co najpierw robimy? - zapytałam Neymara
-Pójdę szybko się przebrać, i wziąć przysznic i może spacer po Barcelonie jak na początek. 
-Okay, to będę czekać pod szatnią.. 

Rozmawiałam chwilę z Leną i pojechała z Marciem ale nadal nie było Neya. W końcu po 5 minutach wyszedł z szatni i ruszyliśmy na podbój Barcelony. 


W tym czasie Xavi..

Wszędzie szukam numeru do Magdaleny (Mama Tosi) w końcu znalazłem i zadzwoniłem..

-Widziałem Antonine, to moja córka? - zapytałem gdy odebrała
-Tak - odpowiedziała po zastanowieniu..





Przepraszam, za taki beznadziejny rozdział ale chciałam żeby już był kolejny bo obiecywałam, Proszę komentujcie to doda mi wenny :) Jutro kolejny rozdział :)






Komunikat :)

Przepraszam Was bardzo że tak długo mnie nie było, ale byłam znowu chora i musiałam odrabiać dwa tygodnie nauki :) Już biorę się za pisanie nowego rozdziału i jutro postaram się napisać kolejny :)